Blog > Komentarze do wpisu
biegać każdy może
pomyśl co przychodzi ci do głowy kiedy słyszysz hasło 'bieganie'?
jeszcze kilka miesięcy temu, ja, wuefowa lebiega, byłam święcie przekonana że przebiegnięcie 200 metrów równa się wypluciu płuc. do autobusu niestety biegać nie muszę (ale jako pokorna istota wiem, że mogę w każdej chwili zacząć) więc moja kariera biegaczki skończyła się w liceum, zanim się jeszcze zaczęła. moim największym osiągnięciem w kwestii biegania było wykorzystanie nieuwagi nauczycielki od wuefu i podbiegnięciu ok. 30 m w kierunku mety, kiedy to rzeczona nauczycielka zdjęła na moment ze mnie wzrok. 200 m zaliczyłam w czasie lepszym niż koleżanka o ksywce Zwierzak - klasowa wuefowa prymuska. babka od wuefu była w takim szoku, że kazała mi wyczyn powtórzyć (chyba pobiłam wtedy rekord europy, a może i świata?) a ja, pozbawiona możliwości podbiegu (wuefistka była już czujna jak pantera) pełzłam przez metry jak śnięty ślimak (czyli jak to zwykle ja) a swoj wynik skomentowlam krotko: nic dwa razy sie nie zdarza.
pare miesięcy temu, w ramach wieczornego wyjścia z domu (o! moja nudna jak flaki z olejem codzienna egzystencjo!) postanowiłam zrobić sobie przebieżkę. pamiętam, że tego dnia Micho sie wściekał, że on żadnych durnych wypracowań pisał nie będzie - oddał w szkole pustą kartkę, a Michalina nie mogła się zdecydowac co zje na kolacje i płynnie przeszła w stan awantury - postanowiłam na chwilę uciec od wszystkiego. mama idzie biegać - rzuciłam. nie mam telefonu i macie przez pół godziny siedzieć jak trusie!!  i wybiegłam. i biegłam. zapomniałam o wypracowaniu, kolacji, tostach, polu trapezu i stroju galowym na środę. dyszałam jak stary dyszel. musiałam pomaszerować chwilę. potem znowu bieg. myślałam że trzustke wypluję. i jelito cienkie. nie wiem, czy to było przyjemne. przyjemnie to było wyjść z domu. dyszeć, biec i nie myśleć.
jak wróciłam - o matulu. pod miotłą siedziały. mamusiu już napisałem. mamusiu, już sobie zjadłam kolację. mamusiu to, mamusiu tamto. dobrze wam tak dziady jedne, pomyślałam sobie i nic nie mowiłam a one chodziły jak zegarki.
następnego dnia wyszłam już planowo. i następnego. i następnego. potem moja śruba zaczęła marudzić. jakoś przestała. operacja majaczy na horyzoncie więc luz. na razie dystans taki, jak kot napłakał. ale ja jestem dumna. żadnej zadyszki. po prostu biegnę. mijam innych biegających, kiwamy sobie niczym na mazurach żeglarze :) życie to dopiero potrafi zaskakiwać. jeśli masz wyłącznie takie rozrywki jak ja czyli po robocie wieszanie prania, przeglądanie lodówki pod kierunkiem porannych kanapek do szkoły i zapewnianie bibuły na plastykę - radzę bieganie. a jeśli myślisz, że po 200 metrach wyplujesz wątrobę, to witam w klubie. i zapewniam: nie wyplujesz :) to ja mówiłam. wuefowa lebiega


niedziela, 28 października 2012, anulina

Polecane wpisy

  • taka sobie mamuśka

    Ostrzeżenie: w poniższym tekście znajdują się obszerne fragmentydotyczące dzieci. Jeśli natychmiast ziewasz lub mimowolnie odwracasz się nastronie webowej w inn

  • MBA w USA

    siedzę sobie na kanapie i podczytuję to i tamto facet mojego życia (z kuchni): anulina, pisz bo tęsknimy ja: (myślę) ki czort... facet mojego życia: no anulina,

  • czas goni nas

    dżizas... że ktoś jeszcze tutaj włazi ;) dziś zrobiłam sobie podróż sentymentalną po czeluściach neta i nie wierzę. po prostu nie wierzę w czas. to jest niemożl

  • Maraton Marakesz 2017 :)

    Marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia.   Każdy kto pragnął urzeczywistnić swoje marzenia wie, ile trzeba w nie włożyć pracy, zaangażowania i pom

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: lili, *.ssp.dialog.net.pl
2012/10/29 10:06:21
Gratulacje! Ja zaczęłam biegać z rok temu, bo w pracy miałam za dużo czasu (znaczy za mało pracy, znaczy klientów) i strasznie w to bieganie wsiąkłam. Teraz jestem już po maratonie :-)
Polecam prowadzenia dzienniczka biegowego - niesamowicie motywuje (jest w sieci mnóstwo takich i owakich).
lili
-
2012/10/29 11:35:59
Widzę, że to jakaś epidemia z tym bieganiem. Gdzie nie spojrzysz, tam biegają. Ja też biegam. Od ładnych paru lat. Ale ostatnio na tyle nieregularnie, że efektów widocznych żadnych nie ma. Ale może mnie Twój wpis zmobilizuje, żeby się jednak za to wziąć znów poważniej. :)
-
2012/10/30 22:20:14
Auć, Anula :) Trzymaj tak :) Nie potowarzyszę Ci, bo biegać po operacji kolana nie mogę, ale będę o Tobie myśleć przy pływaniu.
Ruszający się wszystkich krajów - łączcie się ;)
-
Gość: Aga, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/11/04 15:00:31
Anulina, a co ma zrobić samotna matka, której dziecię za żadne skarby świata nie chce zostać samo w domu na pół godziny (w sensie się boi)?
-
Gość: czytelniczka, *.ssp.dialog.net.pl
2012/11/06 13:20:16
AGO, dziecię wpakować do wózka, lub w rolki.Tudzież na rowerek i biegać z(a) nim;)
Anulino, skoro mówisz, że po 200m.płuca są bezpieczne jednak, to zaufam i też spróbuję:)
-
2013/02/05 11:04:20
Ha a to dopiero niespodzianka, też biegam nawet plany poważne co do długich dystansów mam;-)
-
2013/04/08 15:06:31
Tak trzymać! Ja powiem szczerze, że kiedyś uprawiałam lekką atletykę i baaaardzo dużo biegałam na krótkie dystanse i skakałam w dal, ale ze względu na dokuczające kolana musiałam trochę przystopować, niestety... :/ Ale porannego joggingu nie mogłam sobie odmówić! Jestem ciekawa Waszych opinii na temat odzieży sportowej. Jakie poleciłybyście dobre skarpety damskie, które są z dobrego materiału i dają oddychać stopom? Ja do tej pory używałam zwykłych bawełnianych, ale nie jestem zadowolona...

link niesponsorowany

niedziela, godz 20 czasem tam gadam




web tracker



Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl





Feedjit Live Blog Stats