|
Blog > Komentarze do wpisu
samokrytyka
czyli wniosek o pozbawienie praw rodzicielskich nieodpowiedzialnej jednostki społecznej taaa czasem robię użytek z tej okrągłej części ciała przyczepionej do szyi. wbrew wszelkim pozorom. poszłam więc po rozum do tejże części (a nóż widelec łyżka ten rozum tam będzie!) i doszłam do wniosku, że w świetle poniższej zagorzałej dyskusji poniżej muszę przemyśleć swoje macierzyństwo. od dawna wiem, że matką-polką nie jestem, ale że jest ze mną aż tak źle uświadomili mi co poniektórzy komentatorzy jako praworządna obywatelka, która pracuje, płaci podatki i nie kradnie (no dobra. 10 kremów nivea w 5 klasie podstawówki ukradłam. poszło o zakład. wygrałam, ale rodzice dali mi 3 pasy na dupe i kazali zwrocic kremy i przeprosic... oraz 20 dkg surówki na 3 roku studiow, które buchnęłam w sklepiku u pana plerezy - to akurat płazem mi uszło) postanowiłam gruntownie przemyśleć temat. myślałam i myślałam. zapadałam się coraz bardziej w głebokim fotelu, przygniatana ciężkimi wnioskami przemyśleń. tak. zrobię to. muszę. jestem beznadziejną matką. moim dzieciom zapewne dużo lepiej będzie w placówce opiekuńczo-wychowawczej niż ze mną... sama to zgłoszę Wysokiemu Sądowi i opiszę ze szczegółami. mam nadzieję, że po dogłębnej analizie mojego wniosku Sąd Wysoki podejmie właściwą decyzję. jedyną właściwą zaopatrzywszy się w papier kancelaryjny (oczywiście przez szacunek do Wysokiego Sądu) siadłam i złożyłam obszerną samokrytykę dotyczy: wniosek o odebranie praw rodzicielskich mi Wysoki Sądzie, jako samotna matka wychowuję dwójkę dzieci. poniżej przedstawiam argumenty, które powinny przekonać Wysoki Sąd do mojego wniosku 1. od poniedziałku do piątku budzę moje dzieci o godzinie 6.15. przecież to jest nieludzkie! kieruję się przy tym bardzo niskimi pobudkami (tychże pobudek) - mianowice: muszę zdażyć do pracy. zdarza się nawet (o zgrozo!) że moje dzieci zostawiam przed szkołą! do pracy mam 70 km. szkoła otwiera podwoje o 7. niejednokrotnie dzieci są pod szkołą o 6.45 i czekają na panią woźną aby otworzyła im drzwi 2. nie zapewniam moim dzieciom odpowiedniego standardu życia. płaczą (a czasem nawet tupią nózkami!) że nie mają ani plejstejszyn ani ajpada! 3. zmuszam dzieci do odrabiania lekcji. przecież dziecka nie można narażać na stres! zwlaszcza mój syn musi być przeze mnie bardzo nieszczęśliwy, bo zdarzyło się że o godzinie 21 wyciągnęłam go z łóżka (prawie siłą...) i kazałam odrobić historię 4. jestem obdziarana (tfu, co to za matka!) tatuaże mam co prawda w miejscach niewidocznych na co dzień ale mam! sam fakt! mój syn też chciałby mieć tatuaż. a ja? zamiast: synuś, mamusia w młodości popelnila kilka błędów, mówię: jak będziesz zarabiał to zrobisz sobie tyle tatuaży ile tylko zechcesz. przyznaję, to jest patologia. trzeba ją wykorzenić. a i jeszcze mam pirsing. tu i tam. wiem. wyrodna matka. a się uchowała 5. kiedy mój syn zaczyna uprawiać swoje 'zachowania wymuszające' (przykład: nie odrobi matematyki. zaczyna wrzeszczeć, że nauka jest bez sensu i nie bo nie! a następnie barykaduje się w pokoju, zasuwa drzwi cięzką szafą i krzyczy:i co mi zrobisz?!) to ja zamiast natychmiast wsadzić go w auto i jechać do szpitala w celu złożenia reklamacji: NIE TAKIE DZIECKO CHCIAŁAM! PROSZE JE WYMIENIĆ NA GRZECZNY MODEL! mówię spokojnie, że ma 5 minut na odsunięcie szafy, a potem pomogę mu z historią. on dalej wrzeszczy - no powinnam jak nic oddać go do reklamacji albo przynajmniej do naprawy, bo ewidentnie się zepsuł, a ja co? Michal, masz jeszcze 3 minuty. chętnie ci pomogę, zawołaj mnie jak bedziesz gotowy. Wysoki Sądzie, w placówce opiekuńczo-wychowawczej na pewno bedą bardziej skuteczni! a! kiedy mój syn wrzeszczy: ucieknę z tego domu i nie będę musiał juz się uczyć! mówię spokojnie, prosze bardzo! przypominam mu, żeby tylko zabrał klucz bo jak przyjdzie mu do głowy wrócić, a ja będe w pracy to pod drzwiami zakwitnie 6. używam sobie czasem brzydkich słów. nie przy dzieciach, ale CO ZE MNIE ZA MATKA! jak ja mogę funkcjonować ze świadomością, że jestem matką a mówię 'kurwa' albo (niestety) 'pizda'? przecież dobra, kochająca i opiekuńcza matka dba o wspaniałą polszczyznę ZAWSZE, a nie tylko wtedy jak dzieci są w pobliżu. ponadto nie oburzam się święcie, kiedy Micho przynosi ze szkoly teksty w stylu: twoja stara to afryka, a twój stary po niej bryka', a Misia 'mamo, a Jasio mowi chuj i musi wyjść wtedy z klasy'. tłumaczę, że nie wolno im uzywać brzydkich słów. dodaję jednak, że dorośli mogą używać tych słów, są one częścią naszego wspaniałego języka. mam więc niewystarczające poczucie odpowiedzialności, a to skreśla mnie jako pełnoprawnego rodzica. dodam uczciwie, że moje dzieci w domu NIE UŻYWAJĄ W OGÓLE BRZYDKICH SŁÓW. co prawdopodobnie wcale nie czyni ze mnie lepszej matki... 7. wieczorkiem lubię wypić kieliszek lub (jesu...) dwa kieliszki wina. przyznaję się bez bicia, że piję w kieliszku a moje dzieci... obserwują tę patologię. co więcej, ostatnio grzeję sobie wino (zimno w chacie, kolejny argument za odebranie mi prawa wychowywania dzieci, nie zapewniam ustawowych temperatur) no więc grzeję wino a dzieci: mamo, śmierdzi to wino! narażam młode organizmy do wdychania oparów (tam może być alkohol, w tych oparach znaczy!) 8. raz na pół roku chcę odpocząc od dzieci i bezczelnie uważam, że tydzien bez dzieci (az raz na pól roku!) należy mi się jak psu miska. wtedy jestem nawet gotowa ukryć się w zimnej pralni i udawać że mnie nie ma. albo że jestem w egipcie. Wysoki Sądzie, tak. to prawda. ukryłam się. o żałosna matko! - zakrzyknie pewnie czytający ten wniosek. rozumiem. mam nawet skórzany pejczyk do samobiczowania i robię to teraz zawzięcie, z poczuciem winy. co oczywiście nie zmienia faktu, że zrobiłabym to raz jeszcze (za poł roku) i własnie to przekonanie absolutnie dyskwalifikuje mnie jako dobrą, czułą i kochającą matkę Wysoki Sądzie, mam nadzieję, ze powyższa argumentacja wystarczy do odpowiedniego rozpatrzenia wniosku. muszę dodać jeszcze (żeby obraz był pełen) że NIESTETY nie upijam sie, nie ćpam. ba, nawet dopalaczy nie używam. ale (mam nadzieję ze to pomoże!) w przeszłości, za studentki, upiłam sie dobrych parę razy, paliłam też maryśkę (ale się nie zaciągałam!) i jeździłam bez biletu z głębokim poważaniem dla Wysokiego Sądu ja obywatelka taka-sobie-matka anna s. dobra. w kopertę. znaczek. stempel. wysłałam. czekam na decyzję Wysokiego Sądu. jako karna obywatelka, przyjmę ja bez szemrania. wszystko oczywiscie dla dobra dzieci! niedziela, 26 lutego 2012, anulina
TrackBack
Komentarze
pyrismaragos
2012/02/26 20:23:11
Trzymaj się ciepło Anulinko... Jak chcesz to mogę być świadkiem w twej sprawie przed Wysokim Sądem. Będę bardzo wiarygodna, skażą i ciebie, i mnie :-)
2012/02/26 23:37:58
Zgłasza się kolejny świadek. Też palił marychę (ale bez zaciągania) - więc chyba się nada ?
Pozdrowienia :) qulqa
Gość: M, a165002.upc-a.chello.nl
2012/02/27 11:04:58
Nie będę oklaskiwać heroizmu matki samotnie wychowującej WŁASNE dzieci. To miało byc śmieszne albo chociaż zabawne? Jest raczej żałosne i smutne. Sama się przed sobą tłumaczysz. Szkoda...
Gość: B., 91-233-113-154.dg-net.pl
2012/02/27 11:14:55
Anulina tyle lat pisze tego blog, ale ciągle pojawiają się tacy, którzy nie łapią konwencji...
Rozumiem, zdarza się, czasami trzeba usłyszeć żart dwa razy :). Pozdrawiam Anulino.
Gość: Kasia, host-80-238-101-190.jmdi.pl
2012/02/27 21:32:06
Kochana, dziwię Ci się, że jednak "wyjechałaś do Egiptu" i podziwiam cię za to. Każdy, kto chwilę pomyśli, zrozumie, że zrobiłaś to, co w tej sytuacji było najlepsze - choć wcale nie najłatwiejsze - dla syna i eksia. Dałaś szansę byłem mężowi na bycie z dzieckiem. O ile łatwiej w takiej sytuacji jest odebrać dziecko od tatusia uciekającego przez pół Polski przed kłopotami wychowawczymi i automatycznie wyjść na tą lepszą. Tylko że wtedy tatuś byłby już raz na zawsze u dziecka skreślony.
Gość: matar, dynamic-78-8-194-224.ssp.dialog.net.pl
2012/02/28 09:10:05
ja pozwolę sobie potraktować ten wniosek jako szablon i po zmianie/dopisaniu kilku punktów również wyślę takowy do sądu właściwego dla mojego miejsca zamieszkania. może zadziała? może zabiorą te moje bachorki choć na chwilę?? :)
Gość: mkkw, static-91-208-250-202.devs.futuro.pl
2012/02/28 13:46:47
Czytam od wielu lat, falami, długie przerwy a potem po wiele notek naraz. Wracam, czyli lubię. Kiedyś dialogi z mężem, teraz coraz bardziej rozjaśnione chwile ciszy. I całość układa się w taką formę znaną z książek i filmów: jest wesoło i beztrosko, coraz bardziej, absurdalnie wspaniale, aż przychodzi punkt zwrotny.... i już nie da się spokojnie czytać wpisów wcześniejszych. Literacko - fascynujące, aż się prosi o zaskakujące zakończenie (w USA szczęśliwe, w Europie tragiczne). Ale ja nie mogę pozbyć się z pola widzenia prawdziwego życia, dzieciaków, Anuliny, także Pewnej Osoby. i ta świadomość, że to nie sztuka, tylko rzeczywistość, która wygląda pewnie gorzej niż opisy (gratulacje A)... Nie wiem, czy Autorce pomaga to, że czytelnikowi też jest ciężko ogarniając cały obraz, ale zapewniam, że jest. Jak w sztuce - płacę niewesołą refleksją za wcześniejszy śmiech. Mam 2 dzieci i wciąż pierwszą żonę i mimo że nie jest łatwo - chcę wytrwać. Trzymaj się A, to mój pierwszy komentarz, a pierwszy raz przeczytałem Cię gdzieś koło 2006. Marcin
Gość: on_, c183-119.icpnet.pl
2012/02/29 00:11:59
Widzę, iż motywem przewodnim wszystkich blogów jest rozwód dwojga ludzi! Żal mi jest moich przedmówców tzw "fachowców", nie znających sytuacji od wewnątrz sprawy a udzielających się kto ma racje, kto jest kretynem itd. Dziwi mi też fakt, iż anulina przyjęła metodę opisywania (może oczerniania "byłego męża") Nikt z nas nie wie co było tematem rozstania więc nie ma co dywagować kto jest winien a kto nie ! Sądzę, że blog nie jest miejscem do rozstrzygania takich problemów, pamiętając iż nic w internecie nie ginie - a co będzie kiedy to Michał syn wejdzie i przeczyta ów blogi ? Dowie się że może to mama albo tata miał kochanka/e. Żadnej z stron nie współczuje bo naprawdę żal mi jest tylko dzieci ! Bo po co wypisywać takie wielkie posty, lepiej ten czas wykorzystać na opiekę nad dziećmi. Obdarzyć ich odrobiną uczucia a nie tylko traktować ich jak "kartę przetargową" w dogryzaniu drugiej stronie!
Gość: -a-, cpe00142a36476d-cm0011ae01f36e.cpe.net.cable.rogers.com
2012/02/29 04:19:54
Motywem przewodnim bloga anuliny NIE JEST rozwod ani przepychanki ze swoim x-mezem. Smiem twierdzic, ze anulina jest wyjatkowo powsciagliwa w wypowiedziach i ocenach swojego bylego. Moj przedmowca ( on_) zapewne nie przeczytal tego bloga, wiec nie powinien sie tu wypowiadac.
Gość: marta80, 87-205-14-128.ip.netia.com.pl
2012/02/29 12:26:42
Zgadzam się z on_ . Wy chyba jesteście wierni Anulinie a nie blogowi. Szkoda że ojciec nie pisze bloga ciekawe jakie anulina pisała komentarze:)
Gość: edei, 095160005149.kielce.vectranet.pl
2012/02/29 15:58:40
Marto, a cóż to znaczy podłóg ciebie być wierną blogowi? Wątpię że Anulina miałaby potrzebę komentować swój rozwód na cudzych blogach skoro na własnym blogu darowała sobie pisanie na ten temat. On_ - popieram, niech zamiast pisać zajmuje się dziećmi, jednocześnie nogami wyrabiając ciasto, a, i niech wygląda przy tym przez okno to i na ochronie zaoszczędzi. To wszystko oczywiście "z uczuciem", a jakże. Przekaż wyrazy współczucia małżonce. Ponadto zauważ ze najbardziej dziwi cię fakt który wymyśliłeś, bo bloga z pewnością nie czytałeś (lub nie masz daru rozumienia tekstu pisanego) - mam nadzieję że nie jest tak z wszystkimi faktami które cię w życiu zadziwiają.
Gość: blek, anh98.internetdsl.tpnet.pl
2012/02/29 16:08:07
Pewnie najlepiej sie pozalic sie na los matki ze musi wychowywac, to mozna oddac dzieci do domu dziecka i problem z glowy.
Gość: edei, 095160005149.kielce.vectranet.pl
2012/02/29 16:21:12
Blek, czytania ze zrozumieniem można się nauczyć! W każdym wieku. Głowa do góry, jeszcze nie wszystko stracone.
Gość: popieram, apn-95-41-238-233.dynamic.gprs.plus.pl
2012/02/29 17:40:21
Tez popieram blek, ojciec odwozi dziecko a matka udaje ze jej nie ma....ojciec nie umie sie zajac matka chce pokazac ojcu co ona przezywa a dzieciak stoi i wali w drzwi, zenada.
Gość: Jakaś babka, xt26a2.stansat.pl
2012/02/29 19:58:38
Mkkw jeśli byś nie wytrwał przy pierwszej żonie to chętnie zostanę drugą. Pozdrawiam.
Gość: O_len_ka, 91.150.144.27.internetia.net.pl
2012/02/29 21:09:09
Do blek, on_, popieram, marta80: widać, że nie jesteście stałymi czytelnikami i przywiało Was z innych otchłani internetu (lub też z otchłani znajomych tatusia z reala). Sprawiacie wrażenie jakbyście komentowali coś czego nie napisano ;).
A 'popieram' popiera bleka też w tym czego nie napisał. Zero spójności. Marta80- nie chodzi o wierność Anulinie/blogowi czemukolwiek. Po prostu nie przekonasz rzeszy czytelników, którzy przychodzą tu od lat, że zostało tu napisane coś, czego Anulina nie napisała. Nie jest to kwestia wierności (nikomu i niczemu), ale kultury osobistej i szacunku do internautów. Jak się to traci, ludzi przestają wchodzić i czytać. I zostają sami spamerzy i trolle. Choć akurat ten blog nie jest pisany dla czytelników. Jest on swoistym oddechem dla Anuliny (ktoś to kiedyś tak ładnie opisał), i myślę, że prowadzi go przede wszystkim dla siebie. I tak być powinno, i tego jej życzę. Życzę tego każdemu blogerowi. Zresztą nie rozumiem takiego krytykowania, dla samego krytykowania. No a jak nawet ktoś Anulinę lubi, bo lubi ją czytać. Ten blog istnieje już lata. To co? Wchodzimy i czytamy to znaczy, że nam się podoba. Nie rozumiem gdzie jest różnica w tym, ze lubimy bloga lub Anulinę (lub dziwne odniesienie do wierności)- skoro jej nie znamy osobiście to jest dla nas jednym- ona i jej blog. Nie wiemy o niej nic więcej. Więc co to za podział? Plus jeszcze co do krytykowania- też nie rozumiem zostawiania jakiś skrajnie negatywnych komentarzy. Pełnych przeświadczenia, że siedząc przed komputerem i to pisząc pewnie kocha się te dzieci bardziej niż ich matka, a już na pewno wie się lepiej co jest dla nich najlepsze.
Gość: Susana, 117.107.221.87.dynamic.jazztel.es
2012/02/29 21:19:19
czytam ten blog od kilku dobrych lat i jesli komus sie nie chce uzywac archiwum bloga, to zapewniam, ze nie ma w nim zadnej informacji dot. rozwodu. Po prostu, ktoregos pieknego dnia pojawil sie na blogu sondaz, skad ta cisza i jedna z opcji do wyboru byl wlasnie rozwod. W taki sposob czytelnicy sie dowiedzieli o tym fakcie (i w jakis sposob musieli zostac ¨poinofrmowani¨, w koncu idea tego bloga sa ROZMOWY dwojga osob).
I nie zauwazylam, zeby autorka oczerniala swojego eks, z tego co wiem, to ani razu o nim nie wpsomniala i pewnie nikt by sie nie skapnal o co chodzi, gdyby nie tatus, co dziecka nie zniosl przez dwa dni, bo go uderzylo. I byl gotow dziecko oddac nawet sasiadce.
Gość: iw., 83-168-121-212.static.espol.com.pl
2012/02/29 23:00:22
Ja tam się ngdzie nie doczytałam, że chciał zostawić dziecko sąsiadce.
Gość: monika, ip-62.89.83.131.static.crowley.pl
2012/03/05 07:38:10
Czytam ten blog od lat. Od początku czekałam na każdy kolejny wpis z niecierpliwością. Mimo, że niektóre dialogi zakrawały o zupełny ekshibicjonizm, bawiłam się świetnie. Kompletnym zaskoczeniem była dla mnie długa cisza ze strony Anuliny. Mimo wszystko zagłądałam tu i zaglądam nadal. Anulina mimo tego, że przeżyła swoją wewnętrzną tragedię (rozwód), zachowała swoje poczucie humoru. Nigdzie w żadnym jej wpisie nie znalazłam słowa obelgi wobec męża z którym się rozstała. Dlatego. Anulina trzymaj się i pisz dalej.
2012/03/07 15:49:09
Droga Anulino, podobnie jak kilku komentatorów jestem Twoją milcząca czytelniczką od kilku lat. Rozumiem, jak niepięknie musiałaś się poczuć przepraszając swoich czytelników za tę dziwna komentatorska jazdę pod poprzednim wpisem. W mojej opinii - pisząc o wszelkich zawirowaniach życiowo-wychowawczych pokazujesz na czysto to, co "z życia wzięte" udowadniając, ze nawet do najtrudniejszych spraw da się przykleić poczucie humoru. Natomiast bardzo współczuję Ci czytelników, którzy nie dostrzegają inteligencji i szacunku do czytających przejawiającego się np. w tym, że oszczędzasz nam cały proces trawienny, który nie ma nic wspólnego z łatwizną. Dlatego, moja droga, przekazuję Ci serdeczne uściski oraz wyrazy głębokiego szacunku. Gdybym mogła być matką, chciałabym być taka matką jak Ty. Życzę Ci wszystkiego najlepszego pod słońcem.
2012/03/27 23:55:25
Anulina Kochana, taka-sobie-matko, musisz uwazac, bo moze sie okazac, ze dostaniesz MEDAL za to, ze jestes wlasnie taka a nie inna, albo przynajmniej kilka matek-polek podrzuci Ci swoje IDEALNE dziecko. No usmialam sie, nic na to nie poradze :) Zycze powodzenia z Bardzo Wysokim Sadem i z tom paniom co pilnuje Twoja dziatwe tesz. Sciskam (a dzis wieczorkiem przy jednej lampce wina to Ci chyba potowarzysze).
|
|