|
Blog > Komentarze do wpisu
kociaki już patrzą!
uwaga! kotki otworzyły oczy! :) całymi dniami siedzą przyssane do Bamberki, która niestety nie zaakceptowała zmiany miejsca i z uporem kociego maniaka chce przenosić koty tam, gdzie je wydała na świat tj do szafy w pokoju Micha. jak tylko widzi otwarte drzwi pralni, natychmiast chwyta jednego z kociaków w paszczę i leci z nim do góry. a ja z uporem maniaczki znoszę kocięta z powrotem na dół tutaj Bamberka z dzieciakami a tutaj portret :) teraz inna beczka. nie na temat. ni z tego ni z owego. ot wpadła mi fota w oczy. szklarnia miszmasz. to jest bardzo klimatyczne miejsce. kiedyś służyło za prawdziwą szklarnię, ale przecież w sezonie pomidory kosztują groszaki więc szklarnia ewoluowała. służy za schowek-skrytke. niby szmaty, beczki, wiadra i klunkry. podwójny blef czyni cuda. żaden złodziej nigdy nie wpadł na to, że to tam poukrywane są działkowe skarby a na koniec apel. tylko do dobrych ludzi, najlepiej z poznania i okolic. za jakieś 5 tyg kociaki będa gotowe, aby pójsc w świat. jeśli ktoś chce kociaka, to zapraszam. od razu zaznacze, ze kot jest totalnie bezproblemowy jeśli może wychodzic na zewnątrz. jeśli chcesz kota do mieszkania to od razu ostrzegam, że każdy wyjazd może być problemem :/ zwierzak to zywa istota, domownik i decyzja o jego posiadaniu musi być przemyślana. hmm troche dydaktycznie zabrzmiało, ale to prawda. w sprawie kociaków (i nie tylko ;) można pisać o tu anulina@gazeta.pl sobota, 22 maja 2010, anulina
TrackBack
Komentarze
gladys_g
2010/05/22 12:37:29
Oraz nie powinien być beztrosko rozmnażany, prawdaż. No ale.
2010/05/22 15:55:10
przemyślane było rozmnażanie młodej kotki, gratuluję braku dydaktyki :/
Gość: , 87-205-117-142.adsl.inetia.pl
2010/05/22 20:14:30
Kicia chce do szafy, bo w ukryciu czuje się bezpieczniej. Spraw jej chociaż pudło z niedużym otworem, uszanuj instynkt kociej mamy.
2010/05/22 22:39:21
nie powinno się maluchów oddzielać od mamy poniżej 12 tygodnia, wiesz? nie chodzi tylko o to, żeby same potrafiły jeść, ale też o to, że nie zdążą się od niej wszystkiego nauczyć. potem mogą komuś sprawiać spory kłopot przez brak pewnej socjalizacji i ze stresu.
i pomyśl koniecznie o kastracji - to najlepsze, co możesz zrobić dla kotki. same plusy.
Gość: agrafka, 95.108.1.22*
2010/05/23 15:26:37
Kociaki mogą być oddzielone od mamy po 12 tyg. życia. Nie wcześniej. Inaczej mamy brak socjalizacji i kłopoty z psychiką kota. Np. objawy choroby sierocej, agresję, brak umiejętności współżycia z innymi zwierzakami. Innymi słowy: wydając kociaki przed 12 tyg. życia robisz im krzywdę. Przed wydaniem: - zaszczep i odrobacz koty. To kosztuje, ale przecież chciałaś mieć kocięta, to teraz bądź za nie odpowiedzialna. Nie możesz pozwolić, by z braku szczepień umarły w męczarniach na panleukopenię, albo straciły wzrok z powodu kociego kataru. Bo oczywiście wcześniej przebadałaś kotkę i ojca kociąt, i wiesz, że nie mają FIV i Felv? No i jesteś pewna, że rodzice nie są spokrewnieni, więc kocięta nie mają wad genetycznych? - wysterylizuj. Bo inaczej mogą trafić na takich nieodpowiedzialnych co to je sobie beztrosko, dla chęci posiadania kociaków (czyli dla kaprysu) będą rozmnażać. Co przy nadpopulacji kotów w Polsce jest idiotyzmem. Polecam odwiedziny w najbliższym schronisku dla zwierząt. - dom powinien być niewychodzący! . Wychodzący kot jest narażony na zgubienie się, choroby, wypadki i śmierć pod kołami samochodu. Tak w męczarniach ginie zbyt wiele kotów, by na to wciąż pozwalać. Kot nie musi wychodzić z domu. O ile nie był to kot dziki, urodzony i wychowany na wolności, to nie powinien wychodzić z domu sam bez opieki. A okna i balkon powinny być zabezpieczone siatką. Podsumowując: skoro beztrosko powołałaś na świat nowe koty, to przynajmniej teraz się dokształć i postępuj odpowiedzialnie. Miałaś mnóstwo szczęścia, że kotka i kocięta przeżyły trudny poród. Ale zapas szczęścia kiedyś im się skończy. A to obciąży tylko i wyłącznie Twoje sumienie.
Gość: myrta, jag4.dag.pl
2010/05/23 16:25:37
ludzie drodzy, opanujcie się troszkę. Po 12 tygodniu to się w hodowlach koty oddaje. Sama mam dwa koty, oba przejęte około 6tygodniowe i ŻYJĄ, nic im nie jest. Umieją jeść, nie są agresywne, nie mają choroby sierocej i normalnie załatwiają się do kuwety.Nie dajmy się zwariować.. Ujeżdżalnie sobie zrobiliście z autorki. Poczucie misji proponuje realizować bardziej praktycznie niż prawiąc morały w blogowej przestrzeni;)
Gość: agrafka, 95.108.1.22*
2010/05/23 17:41:13
Myrta,
owszem hodowle oddają kocięta po ukończeniu przez nie 12 tyg. Ale z sufitu sobie tej daty nie wzięto. To po prostu najlepszy termin na separację dzieci od matki. I czym innym jest sytuacja, gdy kocięta są z interwencji, zabrane z ulicy, ratowane z zagrożenia życia. Wtedy faktycznie wychowuje się takie młode bez matki. Nawet od kilkudniowych osesków. I koty żyją. Ale - nie da się ukryć - wiele z nich ma objawy choroby sierocej, np. namiętnie ssie szmatki, ludzkie palce, sznurki itp. Inne miewają kłopoty z nawiązaniem kocio-kocich relacji. I to nie są wymysły moje, tylko fakty. Dlatego jeśli jest możliwość, by kocięta były z matką do 12 tygodnia - a u Anuliny taka możliwość jest - to tak powinno się zrobić. Inaczej świadomie naraża się kociaki na kłopoty. I podtrzymuję całą resztę - przed wydaniem kocięta powinny być odrobaczone, zaszczepione i wysterylizowane. Oraz wydane do domów odpowiedzialnych, z zabezpieczonymi oknami, nie wypuszczających kotów na dwór. I tak, koty to obowiązki. Jak każde inne zwierzę w domu. Wychodzący kot jako zwierzę bezproblemowe to mit . Proponuję powiedzieć to właścicielom zwierzaków, które muszą być długo leczone, bo przywlokły z dworu choroby; które wracają do domu pokiereszowe po walkach z dzikimi kotami; które trzeba uśpić, bo wnętrzności pogruchotał im samochód; które nigdy się po takim "spacerku" nie odnalazły. No i posiadanie kota nie oznacza zakazu wyjazdów. Koty domowe, przy zapewnieniu im kuwet, odpowiedniej porcji jedzenia i wody, są w stanie same być w domu przez 2-3 dni. Gdy ktoś wyjeżdża na dłużej, to zabiera ze sobą kota lub powierza opiece przyjaciół/rodziny. To się da zorganizować. Jeśli ktoś tego nie wyobraża sobie, to niech nie przygarnia kociaka. Niestety, w wielu sprawach wymaga od ludzi kwalifikacji, dokumentów, potwierdzenia umiejętności, a tylko na posiadanie dzieci i zwierząt nie trzeba mieć "papierów". Szkoda. PS. A co do mojego poczucia misji. Po prostu szlag mnie trafia jak widzę ludzką bezmyślność, za którą wcześniej czy później zapłacą koty. Za dużo wiem, za dużo widziałam by optymistycznie myśleć "aaa tam, jakoś się ułoży". I tyle.
Gość: agrafka, 95.108.1.22*
2010/05/23 18:50:36
Nooo dobrze... Trochę pary spuściłam, ochłonęłam nieco. Ekstrawertyk + kociara to w takich przypadkach wybuchowe połączenie ;)
Anulino, jak odejmiesz z moich wypowiedzi emocje, to sens merytoryczny zostaje bez zmian. Proszę Cię, poczytaj o wychowaniu kociąt, weź pod uwagę to, co napisałam. Przemyśl wszystko. Nie wydawaj ich pospiesznie, zadbaj o zdrowie, wysterylizuj, sprawdź domy. Naprawdę, za dużo jest kociego nieszczęścia na świecie, po co dokładać do tego swoją cegiełkę...
Gość: P., 87-205-63-173.adsl.inetia.pl
2010/05/23 20:54:38
wkurzają mnie ciągłe krzyki, że nie wolno rozmnażać kotów. tak, wysterylizujmy wszystkie, to będziemy mieli tak jak w Niemczech, gdzie przez jakiś czas ciężką kasę trzeba było płacić za zwykłego dachowca, ale ludzie płacili, bo mieli najazd gryzoni. nie dajmy się zwariować. swoją kotkę wysterylizowałam, ale już po pierwszej rui (tak mi weterynarz radził), dlatego że nie chciałam odpowiedzialności związanej z ciążą i szukaniem domów kociakom, ale jeśli ktoś może sobie na to pozwolić to jestem za. poza tym, swoją kotkę dostałam, gdy miała ok. 8 tygodni i jest zdrowa psychicznie i fizycznie.
no, nie dajmy się zwariować, nie każdy jednak rozmnaża koty, żeby je potem porzucić i obligatoryjnie wszystkie będą nieszczęśliwe i lepiej żeby się nie urodziły.
Gość: myrta, jag4.dag.pl
2010/05/23 21:05:43
Agrafko,
to też nie jest tak, że ja się z Tobą nie zgadzam. Mam niewychodzące koty, wykastrowane i wysterylizowane;) i zostawiam je na 2-3 dni w domu same. Natomiast nie uważam, że to jedyne i wielce słuszne postępowanie. Bo przecież ograniczam wolność zwierzęcia trzymając je w ogole,prawda? Czym rózni sie trzymanie w domu od trzymania w klatce;)? Takich dyskusji można stoczyć tysiące. Nie można popadać w skrajności, jeżeli człowiek o zdrowych zmysłach(czyt.Anulina)rozmnoży kotkę to wiadomo,że nie pojdzie utopić młodych;) tylko zadba o to żeby trafiły w dobre ręce. W przeciwnym razie za jakiś czas będą kary za zabicie pszczoły kapciem albo zadeptanie ślimaka.
Gość: agrafka, 95.108.1.22*
2010/05/23 21:58:03
P, Myrto,
nie zarzucałam nigdy Anulinie, że rozmnaża koty po to, by je potem potopić. Jak najdalsza jestem od tego! Tu chodzi o coś innego. Takie drobne łańcuchy zdarzeń, na których końcu - niestety - ale może się znaleźć nieszczęśliwy kot. Po kolei: a) rozmnażanie nierasowych kotów - młode kocięta - ludzie się zachwycają, bo słodkie - biorą kocięta - a tymczasem w schronie gaśnie kolejny kot, bo to powołane z rozmysłem na świat kocię właśnie zajęło mu miejsce w jakimś domu. Gdyby schroniska były puste, to ok - rozmnażajmy nierasowce. Ale schroniska są pełne. Byliście tam kiedyś? Widzieliście koty, które z powodu schroniskowej depresji odmawiają jedzenia i picia? Widzieliście koty, które rzucają się na kraty boksów, bo chcą do człowieka? Widzieliście kociaki, które umierają w schronie, bo nikt, choćby bardzo chciał, nie jest im w stanie zapewnić odpowiedniej opieki? Takie widoki trudno zapomnieć b) oddanie kociąt przed 12 tyg. - bardzo prawdopodobne objawy choroby sierocej + kłopoty z socjalizacją Powtórzę, to nie wymysł. To fakt. Jeśli Wasze kotki, choć wcześnie rozłączone z matką, mają się dobrze - to super. Ale dacie gwarancję, że z kotkami Anuliny będzie tak samo? Że za pół roku nie dostanie kociaka z powrotem, bo "on jest dziwny i sprawia problemy"? Albo, co gorsza, wcale się nie dowie, że kot właśnie zasilił populację schroniskowców? Dlatego jeszcze raz: jeśli można uniknąć kłopotów i przetrzymać kocięta u matki do 12 tyg., to po co z tego zrezygnować? c) brak szczepień - ryzyko zachorowania na panleukopenię, koci katar i FelV - ogromne ryzyko trwałego kalectwa i zgonu. Jeśli ktoś nie widział kociaka umierającego na panleukopenię, to ma szczęście. Najgorszemu wrogowi tego nie życzę. A wirus pp jest zjadliwy, do domu można go przynieść dosłownie na butach. Koci katar może nie zabija, ale potrafi kociaka oślepić. FelV to kocia białaczka - słabe organizmy zabija. d) brak odrobaczania - kłopoty ze strony układu pokarmowego - za dużo robaków to zatrucie toksynami e) Anulina o tym nie pisała, ale wątpię, czy wie, kto jest ojcem kociąt - może to być ojciec lub brat kotki - ryzyko wad genetycznych u kociąt, które ujawnić mogą się później f) brak wiedzy o ojcostwie - kotka może być chora na FelV i FiV, bo zaraził ją podczas kopulacji kocur (przetestowałaś kotkę Anulino?) - chore kocięta - ryzyko zgonu g) wydanie do domu wychodzącego - kot może się zgubić, zarazić chorobą, być poważnie poranionym podczas walk, zostać pogryzionym przez psy, zginąć po kołami samochodu. I nie, trzymanie w domu nie jest równoznaczne z trzymaniem w klatce. Jakimś dziwnym trafem większość kotów jakie znam (realnie i wirtualnie z miau.pl), które mają za sobą epizod pt. "wolność", wcale się do wychodzenia nie pali. One wiedzą, że lepiej jest w domu :) h) wydanie do domu bez zabezpieczonych okien i balkonu - ryzyko, że kot wypadnie lub ucieknie - w przypadku wypadnięcia musi mieć dużo szczęścia, by nie odnieść poważnych obrażeń i nie umrzeć; w przypadku ucieczki czyhają na niego te same niebezpieczeństwa, co na kota wychodzącego. g) wydanie do domu, który karmi whiskasem lub inną tanią karmą - to jak adopcja dziecka do rodziny, która będzie go żywić fastfoodami: kot może i nie umrze, ale zdrowiem cieszyć się nie będzie. I tak, zdaję sobie sprawę, że Anulina to nie potwór, a jej błędy wynikają pewnie z niewiedzy. Tylko niestety, ale za błędy Anuliny zapłacą koty. A to nie jest fair...
Gość: myrta, jag4.dag.pl
2010/05/23 22:12:32
Agrafko,
wszystko prawda. Powiem wprost i bedzie to pewnie brutalne,ale: bylam w schronisku,widzialam biedne zwierzęta jakie opisujesz i sorry - nie wezme takiego do domu. To, że czesc ludzi przygarnia zwierzeta nie wynika z troski o zwierzęta - z reguly,a o wlasny nazwijmy to 'pożytek'. Żeby byla jasnosc, mam dwa koty z czego jeden został wytargany wręcz na siłę z piwnicy -miala wtedy około pol roku. Wzięłam ja, bo najzwyczaniej w świecie nikt nie oddawał kotkow. Dzikuska, do której nie dalo sie podejsc, w domu małe dziecko, którego długo nie moglam brać na rece bo kotka podzieliła się ze mną grzybicą. Jasne, ocaliłam ją być może i jest fajna i kochana- teraz. Nie każdy jednak ma ochotę i siły na to, żeby użerać sie z dorosłym pokrzywdzonym przez los kotem- ktory sika gdzie popadnie, nie daje sie poglaskac i nigdy nie masz pewnosci czy kiedykolwiek wejdzie Ci na kolana. Czasami ludzie po prostu- chcą małego kotka, z pewnych rąk, którego da się ułożyć(choc i nie zawsze;)) i który może być przy rodzinie. i to nie jest złe postępowanie.Bóg zapłac takim osobom jak Ty, ktore biora biedne i schorowane koty z ktorymi trzeba dlugo i wytrwale pracować..:)
Gość: agrafka, 95.108.1.22*
2010/05/23 22:36:24
Myrto,
zgadza się. Są w schroniskach koty - delikatnie rzecz ujmując - trudne. Ale są i takie, które "kochający" właściciele oddali, nie dlatego, ze kot trudny, tylko dlatego, że im się nagle "alergia" pojawiła, bo kot nie pasuje do mebli albo najzwyczajniej w świecie przeszkadza. I to koty cierpią w schronie najbardziej. A jeśli ktoś nie chce kota ze schroniska (bo nie wiadomo co w nim i na nim siedzi), to przecież jest coś takiego jak domy tymczasowe. Prowadzą je zapaleńcy, kociarze z krwi i kości, którzy ratują różne kocie biedy, socjalizują trudne przypadki, leczą i żywią na własny koszt całkiem spore stada. I taki tymczasowy opiekun kota bardzo dobrze poznaje, wie, co dany kot lubi, a czego nie, jaki ma charakter. I co najważniejsze - kot jest albo wyleczony, albo ze zdiagnozowaną chorobą i ustawionym leczeniem. Paradoksalnie, to wzięcie kociaka od Anuliny jest bardziej ryzykowne niż dorosłego kota z domu tymczasowego. Kociak jest zagadką, nie wiadomo co z niego wyrośnie, a opowieści o tresurze kotów można między bajki włożyć. Kot to nie pies, nie wytresuje się go. Można jedynie go zsocjalizować, czyli przystosować do życia z człowiekiem: nauczyć kuwetkowania, jedzenia różnych pokarmów, przyzwyczajenia do do zabiegów pielęgnacyjnych. I to jest zadanie Anuliny. Jak ona zaniedba, to kot od niej będzie równie trudny co każdy inny niezsocjalizowany kociak. Natomiast dorosły kot z dt to zagadka w dużej mierze rozszyfrowana. Wiadomo, czy kuwetkuje, co lubi jeść, jaki jest jego temperament, jak się zachowuje w różnych sytuacjach, jaki jest jego stan zdrowia. Innymi słowy: idealna sytuacja do adopcji. Napisałam wcześniej, że kociaki Anuliny zabiorą miejsce innemu kotu, kotu schroniskowemu. To dotyczy też kotów z dt. Niestety. I na koniec jeszcze jedno: Anulino, a jeśli nie znajdą się szybko chętni na kociaki? Rozumiem, że zostają u Ciebie, tak długo jak będzie trzeba? Z opcją, że może to być "na zawsze"? I nieważne, czy jeden, czy wszystkie? 2010/05/23 22:58:08
@Agrafka: rozumiem wszystko, o czym piszesz, ale i tak uważam, że przesadzasz. podawałam już przykład sytuacji w Niemczech - ok. 30euro za dachowca, bo przez taką propagandę sterylizowania w końcu zabrakło im kotów.
co do kota (nie)wychodzącego to nie mam zdania, ale na tym to ja się szczerze mówiąc nie znam i nie wiedziałam, że to może mieć tyle wad, a niektórzy znajomi marudzili mi, że swojemu kotu życie uprzykrzam nie wypuszczając na dwór. 2010/05/24 08:56:54
dom powinien być niewychodzący! . Wychodzący kot jest narażony na zgubienie się
HAHAHAHAHA.
Gość: beatle1, mail.ceetrust.org
2010/05/24 12:04:30
piekne kociaki. trzymajcie sie gromadnie i stadnie. pozdrawiam, Napisz mi jaki sos robisz do kaszy. ok?
2010/05/24 14:26:20
Kiedy ktoś, kto wydaje młode kocięta do "dobrych domów" szuka odpowiedzialnych rąk - to między innymi zadaje pytanie, czy nowy właściciel będzie je rozmnażał. Tak więc Twoje Anulino DYDAKTYCZNE uwagi i zastrzeżenie, co do nowych właścicieli, włóż sobie w buty, będziesz wyższa. Rozmnożyłaś koty nawet bez planu, co z nimi potem zrobisz. Tak, najlepiej szukać właścicieli przez internet, za pomocą swojego bloga.... Bez książeczek, szczepień, bez podstawowych danych....Kobieto, ogarnij się....To jakieś masochistyczne przyznawać się do takiego ograniczenia umysłowego.....
2010/05/24 18:59:11
jejku, ale najazd, nie ma to jak oceniać na podstawie szczątkowych informacji i zakładać, że Anulina nie myśli i z pewnością doprowadzi do tego, że kotkom stanie się krzywda :/ co innego konstruktywne uwagi i rady, a co innego zarzucanie ograniczenia...
Gość: agafia, public65714.xdsl.centertel.pl
2010/05/24 22:50:31
Kotki mozna oddać spokojnie po ukończeniu 8 tygodni i nic im nie będzie, wychowałam nie jeden koci miot, a raczej sam się wychował i żaedn z kociaków nie miał nigdy problemów z własną osobowością, zresztą jest coś takiego jak instynkt, który jest bardzo dobrze rozwinięty więc pozostaje im tylkożyczyć by znalazły dobre i otwarte domy :)
Gość: ratio, c148-156.icpnet.pl
2010/05/25 02:03:07
@ Agrafko, klika razy użyłaś słowa "wysterylizować" , jeszcze więcej razy "Odrobaczyć" i "zaszczepić" . Nie musisz wcale wytłuszczać najważniejszych kwestii i wymieniać ich od nowego punktu, by wszyscy zrozumieli. Brzydko mi tu pachnie "panią od nauczania początkowego"." Za błędy Anuliny będą płacić koty" , " skoro beztrosko powołałaś na świat nowe koty, to przynajmniej teraz się dokształć i postępuj odpowiedzialnie" - cóż za patetyczność. Wiesz co Ci powiem?
a) wysterylizuj i odrobacz sobie mózg. b) Twój dom powinien być "niewypuszczający". Ciebie, rzecz jasna. Możesz być szkodliwa dla otoczenia :P Dziękuję za uwagę. 2010/05/25 07:45:25
I Ty na pewno te koty w tej szklarni trzymasz sadystko:)
Anulino podpisuję się pod Twoim komentarzem. Normalnie ciśnie mi się to samo na usta a oczy otwierają ze zdziwienia coraz szerzej z każdym kolejnym przeczytanym komentarzem. Nie ma to jak przejąć się rolą. Kociaki cudne, Bamberka piękna. Opiekuj się nimi i powodzenia w szukaniu domków. Zastanawia mnie tylko to przenoszenie kociaków. Może Bamberce jest źle w miejscu, które jej przygotowałaś? Może rzeczywiście nie czuje się tam bezpiecznie? 2010/05/25 16:07:11
Cieszę się że Pani znowu pisze. Naprawdę. I że jest Pani już w lepszym nastroju. Trzymam kciuki za tajemniczego Y.
Ps: Wróżba od Pani się sprawdziła. :)
Gość: wiza, 18-45.89-161.tel.tkb.net.pl
2010/05/25 17:54:42
anulino - wywołałaś wojnę! ;-) ale wiesz - easy - kociaki są absolutnie śliczne i na pewno znajdziesz dla nich dobry dom. a co do sterylizacji... gdyby koty miały się nie rozmnażać, to by matka natura o to zadbała. a ingerowanie w koci organizm, bo KOMUŚ PRZYKRO JAK WIDZI MAŁE BEZDOMNE KOTKI to, moim zdaniem, draństwo. same się wysterylizujcie. osobiście mam psa, a dokładniej suczkę. niesterylizowaną, 6 letnią, nigdy w ciąży nie była, bo nie idę na łatwiznę i wole ją pilnować niż rozwalać jej gospodarkę hormonalną dla własnej wygody.
Gość: Aga, pc-77-46-43-207.euro-net.pl
2010/05/25 20:28:52
Ja też posiadam suczkę, nierasową. Zabraliśmy ją od znajomych, bo podobno ich syn miał alergię i chcieli ją oddać do schroniska.. Niedługo potem kupili sobie rasowego psa. Jak się okazało.. przygarnęliśmy 'kinder-niespodzianke', czyli bunia była w ciąży i właśnie wtedy raz miała małe. Chętnych było więcej niż szczeniaczków.. I chociaż mnóstwo osób pyta, czy będą małe, bo buńka jest pocieszna, wspaniale ruda i jest ulubienicą osiedla, to od kilku lat po prostu pilnujemy.. choć 'kawalerów' w trakcie cieczki nie brakuje i jest to trochę uciążliwe.. te włamania na podwórko i wieczne szczekanie pod oknami.. Ale taka jest natura ;-)
ale tak jak Wiza, nie chce rozwalać mojej suczce 'gospodarki hormonalnej'. No i znajomy weterynarz mówił, że mogą być powikłania po sterylizacji. Więc wolę po prostu przeczekać ;-) Ps. Anulino, w końcu postanowiłam napisać. Uwielbiam Cię czytać ;-) 2010/05/25 22:27:32
Jasne - wolałabym, żeby Anulina wzięła do domu bezdomnego kota niż je mnożyła, ale chcę coś napisać przeciwko jej przeciwnikom :)
Opiekuję się gdzieś od roku kocimi sierotami, musiałam je przygarnąć, kiedy dopiero zaczynały otwierać oczy, wiec były naprawdę bardzo małe. I żadnych defektów osobowości nie stwierdzam, byłam wręcz zdumiona, skąd te srajtki wiedzą, że załatwiać się trzeba do kuwetki (od samego początku wstawiłam im do pudła malutki i płytki pojemnik ze żwirkiem), że można się umyć własną łapą, kiedy prychać, kiedy mruczeć itp. Tak więc pewnie nauki kociej mamy są bezcenne, ale gdy jej z jakichś przyczyn zabraknie, to nie znaczy, że wychowa się koci psychopata. Na dodatek (ku oburzeniu niektórych tu komentujących) jedzą tania karmę (sorry, na inną mnie nie stać) i wychodzą z domu. I mam wrażenie, ze są szczęśliwe, uwielbiam podglądać je w ogrodzie (dwa nie wychodzą poza ogrodzenie, ale jeden szwenda się po okolicy (spoko - wszystkie są wykastrowane :)) Przecież nie długość ich życia jest najwyższą wartością, ale jego jakość! Nie wyobrażam sobie, żeby moje koty mogły poznawać świat jeno przez szybkę.. Życzę Ci Anulino znalezienia dobrych i kochających opiekunów dla kotów ( mi udało się znaleźć tylko jednego).
Gość: niewazne, sky-te.pai.net.pl
2010/05/26 05:48:05
upilnujcie wychodzącą kotkę w rui...
Agrafko - 100% poparcia. podpisuję sie obiema rekami i przy całej sympatii dla Anuliny - ta sytuacja i Anuliny w niej zachowanie przyprawia mnie o zawroty głowy..
Gość: Cieszynka, c23-190.icpnet.pl
2010/05/26 22:27:40
Agrafka, rację masz... Efektem nie stosowania rozsądku odnośnie posiadania kota było u nas to, że kot wypadł przez okno z 12 piętra (nie przeżył), dopiero wtedy zdaliśmy sobie sprawę, że siatki w oknach i na balkonie to podstawa, inny z kolei wyszedł z domu (już nie bloku) i nie wrócił, rozpacz była wielka, poszukiwania trwały długo i nie przyniosły efektu. Ja też widziałam koty chore, ratowane przez zapaleńców, w domach tymczasowych jest mnóstwo małych kociąt, które czekają na miłość człowieka...
2010/05/27 08:51:38
i mamy oto wysyp samozwańczych ekspertów ds. małych kociaków.
no cóż... polska rzeczywistość... małyszomania, kubicomania... na kociaki przyszła pora.
Gość: niewazne, sky-te.pai.net.pl
2010/05/27 11:36:37
nie jakastam-mania, tylko świadomość. staramy się po prostu by dramatów z udziałem zwierząt było jak najmniej. bo to nie jest tak, że jeden w tę czy we w tę. każde zwierze jest ważne i o każde trzeba dbać tak dobrze, jak to możliwe. Nie żyjemy w kraju, w którym bardzo troskliwa opieka nad zwierzętami jest tradycją. W Polsce, w wielu domach pies stoi przy budzie i dostaje zlewki jedzenia z kilku dni, sfermentowane, niesmaczne i mało pożywne. Kot dostaje trochę mleka i co sobie złapie. Jeśli wyrastamy widząc takie sytuacje skąd mamy wiedzieć, że powinno być inaczej. Dlatego skoro jest kilkoro ludzi, którzy nauczyli się na błędach, własnych i cudzych co dobre dla zwierząt, a co nie, to chcą się tym podzielić. Bo widzieliśmy już bardzo wiele tragedii z udziałem zwierząt. wiele z nich dzieje się teraz przy okazji powodzi. Ilu to ludzi nie zabrało zwierząt z zalanych gospodarstw. Jasne, ważniejsze dzieci, chorzy rodzice i kilka innych rzeczy. W porządku, ale ilu z nich nawet nie otworzyło drzwi szopy, nie odwiązało psa z łańcucha. Ile zwierząt się utopiło, aż strach pomyśleć. Jeśli więcej ludzi mówiłoby na głos o tym jak traktować zwierzęta i rozsądnie dobierało opiekunów,w których 'dobre ręce' oddaje się maluchy, takich tragedii mogłoby być mniej. O to tylko chodzi. nie linczujcie nas za to, że staramy się pomóc, że chcemy podzielić się wiedzą
2010/05/27 13:48:14
ja się wyraża ta chęć pomocy, to widać chociażby po niektórych wypowiedzi... nie ma to jak poczucie misji, a przy tym wyższości i twierdzenie, że jak ktoś już rozmnożył te nieszczęsne koty to jest zły, a kociakom stanie się krzywda, w ogóle to pewnie ci, co rozmnażają koty to ich nie odrobaczają, nie szczepią i karmią mlekiem i resztkami, tudzież najtańszą karmą... no ludzie, opanujcie się trochę
Gość: e., g225110200.adsl.alicedsl.de
2010/05/27 14:32:36
Anulina, nie wiedziałam, ze masz tylu zacietrzewionych czytaczy specjalistów w każdej sprawie.
Mój kot został zabrany od matki przed 12 tyg. życia i gdybym go nie przygarnęła to zostalby utopiony wraz z bratem, jak wyznała mi włascicielka w przypływie szczerości. Jakos nie wyrósł na zadnego psychopate, dziwnym sposobem nie miał objawow sierocych i podejrzanie trafial do kuwety. Wysterylizowalam go z wlasnego egoizmu. Nie chciałam żeby się czyms zarazil od innych kotow lub zniknnal pewnego dnia, poniewaz stracilam poprzednio kota, który przepadl w ramach zewu natury. Kot od kilkunastu lat wybiera jeden z rodzajow karmy dla kocich dzieci dostępny w sklepach, dlatego ze jeszcze nigdy nie tknął zadnej z drogich dostepnych tylko u weterynarza, jedynych wlaciciwych karm marek ąę. Ponadto je warzywa, szynki, jogurty, biszkopty i mnóstwo innych ludzkich pokarmow. Kot wychodzi do ogrodu (mojego i sąsiadów), a kiedy mieszkal w mieszkamiu, chetnie wychodzil na spacery na smyczy. Nie odmawiam mu przyjemności odkrywania swiata na wlasna lape i wierze w koci instynkt samozachowawczy. Jeśli autorka chce zapewnic malym kotkom kochających zwierzeta i odpowiedzialnych właścicieli, to nic w tym zdrożnego. A z pewnością żaden powód do wymadzrzania się lub wylewania wiader pomyj pseudonaukowych przez niektórych komentujących. Odrobine zdrowego rozsadku zycze...
Gość: , chello084010160131.chello.pl
2010/05/27 19:10:48
masakra.... pozdrawiam Anulino :))))) Krakowainka
Gość: Cougar, giw50.internetdsl.tpnet.pl
2010/05/28 00:52:20
Od dawna jestem Twoją wierna czytelniczką, cieszę się, że po dłuzszych i krótszych przerwach wracasz i raczysz nas kolejnymi notkami :). Uwielbiam Twoje poczucie humoru, podziwiam to jaką jesteś kobietą i oczywiście kibicuje Ci szczerze. Notka o rozmnożeniu sprowokowała mnie do porzucenia wszystkich wymyslonych "ale" i "po co" i zdecydowałam, że wydam na świat nowego bloga. Także chyle czoła ku Inspiracji i zapraszam wkrótce.
2010/05/28 22:03:16
Ludzie, opanujcie się trochę z tą krytyką. Sama jestem zapaloną kociara - mój kot ma wszystko co najlepsze, karmy ąę, nie wychodzi (z powodu okolicy głównie), jest strasznie rozpieszczany i w ogóle. Co wcale nie znaczy że mi się to widzi jako jedyna droga - na wsiach pełno jest kotów, które popijają mleczko, spędzają całe dnie polując i wygrzewając się w słońcu i wcale nie wiem który kot jest szczęśliwszy, mój wypieszczony piecuch czy ten wychodzący łobuziak. Mój tato ma kotkę, wychodzącą na całe nocy i wracającą kiedy chce, nigdy nie była chora, jest szczepiona i wykastrowana, nic jej się naprawdę nie dzieje i jest super kotem. Więc można naprawdę na różne sposoby... Co do rozmnażania, Anulina się kotami opiekuje, szuka dobrych opiekunów, więc już dajcie jej spokój.
P.S. Co do wyjazdów z kotem, żaden to problem, dla chcącego nic trudnego, mój kot zostaje czasem sam na weekend, a jak wyjeżdżamy bierzemy go ze sobą lub zostawiamy na tydzień znajomym - kot wszystkie opcje dobrze znosi, wszystko zależy od tego jak się go wychowa.
Gość: , 78-131-163-134.tktelekom.pl
2010/05/29 14:28:56
Szkoda, anulino, że potrafisz przyjmować wyłącznie wysmarowane wazeliną pochwały, a od krytyki uciekasz, jakby parzyła.
Agrafka ma rację i mniemam, że nie są to jej pseudonaukowe wymysły tylko poparta doświadczeniem wiedza. Do wszystkich, którzy twierdzą, że anulina na pewno nie wyrzuci kotów: owszem też w to wierzę, ale niech do was dotrze, że nie tylko takie "anuliny" rozmnażają koty i "nie tylko taką anuliną" może być osoba, która kociaka od niej dostanie. Od zeszłego piątku mam w domu trójkę kociąt, które uznane za samodzielne (mają 4 jakieś tygodnie) zostały wyrzucone z domu z hasłem "poradzą sobie". Pewnie żeby sobie poradziły - poradziłyby sobie wzorcowo we wpadaniu pod samochód albo umieraniu z głodu. anulino jeszcze jeden apel do Ciebie: uznaj w końcu, że nie jesteś ekspertką w każdej dziedzinie i możesz się mylić i to właśnie robisz opiekując się kotami - popełniasz błędy. 2010/05/29 17:49:57
Nosz kurde, sie zbulwersowalam. Ludzie. Problem bezdomnych kotow w Polsce nie jest wydumany i z dupy wziety. Kazdy kot rozmnozony w warunkach domowych odbiera szanse na dom tym schroniskowym. Jak ktos wezmie kociaka od szanownej Anuliny, to znaczy ze nie wezmie kota ze schroniska czy domu tymczasowego. Proste jak budowa cepa, czy to naprawde tak ciezko pojac?
Do kolezanki powyzej ubolewajacej nad brakiem kotow bezdomnych w Niemczech (sic!). Kurde, zeby w Polsce tak bylo... 30 eur za kota to nie jest jakas astronomiczna suma. Podejrzewam ze jest w to wliczona sterylka i szczepienia, a jesli nawet nie to rzeczywiscie, ktos, komu jest zal 30eur na zwierzaka nie powinien go miec, bo co z pozniejszymi wydatkami na szczepienia czy inne sytuacje wymagajace wizyty u weterynarza? Tez bedzie szkoda? Bardzo dobrze, ze zwierze kosztuje, moze dzieki temu bedzie mniej sytuacji kiedy to bierze sie do domu kociatko, dajmy na to jako prezent pod choinke dla slodkiego dzieciaczka, po czym wywala sie je na ulice kiedy sie znudzi. I jeszcze do specjalistek powyzej od "gospodarki hormonalnej". W jaki to sposob sterylizacja "rozwala" gospodarke hormonalna kota? Poprosze o linki do jakiejs fachowej literatury ktora potwierza wasze rewelacje, bo zafascynowalo mnie to. Moge odwdzieczyc sie linkami do artykulow o nowotworach listwy mlecznej, ropomaciczu i rui permanentnej, ktore groza niesterylizowanym kotkom. I odczepcie sie od Agrafki, przeprosila za bycie zbyt emocjonalna, a poza tym napisala cala prawde i tylko prawde. Kurcze ludzie. Myslcie troche. Zwierze to nie rzecz. Smutne, ze trzeba to tlumaczyc mlodym, inteligentnym ludziom.
Gość: providence, host-89-230-224-44.lancut.mm.pl
2010/05/29 23:24:16
o żesz kurna...
anulina, daj nową notkę, koniecznie o kotkach, że są szczęśliwe, bo ludzie tu oszaleją z rozpaczy... ja pier... wszyscy dużo piszą, to jeszcze moja historia: moja siostra wzięła kotka ze schroniska. miał być młody (nie był, był tylko mały), nikt nie umiał powiedzieć, czy był wystylizowany (!!!), miał być zdrowy - nie był - miał chore uszka i to mocno, miał skrzywiony kręgosłup i ogromne kłopoty z koordynacją, miał ciężką chorobę skóry - zaraził nią wszystkich domowników, w tym dzieci, leczenie antybiotykami trwało miesiącami, dzieci nie mogły chodzić na basen i realizować innych swoich marzeń i pasji... nie wspominając, ile czasu, zachodu, pieniędzy kosztowało leczenie kotka!!! dzieci były zdruzgotane ilością nieszczęść, jakie ściągnął na nie kot. dzieci były bardzo dobrze przygotowane, żeby opiekować się kotkiem, ale ogrom problemów zniszczył ich radość. to taka opowieść o ratowaniu kotków ze schroniska. tak że ten. kiss dla wszystkich.
Gość: , 78-131-163-134.tktelekom.pl
2010/05/30 11:26:32
Koleżanko z góry,
w schroniskach rzadko można spotkać kociątka, bowiem są ona USYPIANE na wstępie, szczególnie te najbardziej słodziusie i malusie... Powiem tylko, że kot, jak każde żywe stworzenie, może zachorować w każdej chwili. Jeżeli siostra chciała bezproblemowe zwierze powinna kupić sobie takie interaktywne... 2010/06/01 08:55:57
Czy was wszystkich tutaj pogięło? "rozmnożyła kota bez uprzedniego zastanowienia się co z nimi zrobi"???? Ludzie! Kot to nie człowiek! Kot, jeśli wychowuje się w domu jednorodzinnym, wychodzi na dwór i chodzi swoimi ścieżkami. Nie jesteś w stanie upilnować kotki i gonić wszystkich kocurów żeby przypadkiem kotki nie przeleciał. Ja pierdziele... Jakbym słyszała moją umysłowo chorą sąsiadkę "zmusili kotkę do seksu!" LOL! Moja kotka się okociła, miała jednego kociaka, i został oddany gdy miał 6 tygodni. Z tego co wiem, bo poszedł do mojej koleżanki, dobrze się ma, je, pije, bawi się i nie ma ŻADNYCH objawów jakoby źle mu było. Opamiętajcie się, ludzie!
Gość: magda, 94.78.133.19*
2010/06/02 13:45:41
agrafka - ales ty potłuczona to masakra :D
kot ci krzywde w dziecinstwie zrobil czy jak?? pomijam inne framazony co zes nawypisywala - tak tylko informacyjnie - mojego kota wzielam jak mial 5tyg, prosto od matki, z domu. ma juz rok. zyje, ma sie dobrze, zadnych chorob nie odnotowano, zaburzen psychiki tudziez chorob sieroco - psychicznych. jest kotem wychodzaco - domowym. najwieksza krzywde jaka sobie zrobil to wytarzal sie w swiezej wulgotnej ziemi. nie wiem skad sobie takie bzdury uroilas - ale dzieki ;) obsmialam sie jak norka :D
Gość: agusss191, f052224186.adsl.alicedsl.de
2010/06/04 19:11:54
Agrafko...to jak to jest z tymi kotkami? Co tzreba zrobic, napisz prosze jeszcze raz bo nie zrozumialam. Zapewne jak i reszta rzeszy czytajacej te komentarze.
Gość: verdana, chello089072188131.chello.pl
2010/06/05 18:08:06
Ja mam kotka od takiej własnie "dobrej pani", co uwaza, ze kotów nie nalezy rozmnażąć, nie wolno im wychodzić itd. Kotkek mił 7-8 tygodni gdy go dostalam - "dobra pani" zabrała jego i całą resztę rodzenstwa dziko zyjacej matce - bo przecież kotkom mogło się coś stać.
No i rzeczywiscie, cos się stało. Kotek miał chorobe sierocą, dobrze, ze przygarnęłą go moja suka i kot przwez trzy lata ja ssał. Kot też zaczął zdychać dwa dni po wzieciu do domu - prawdopodobnie był aż tak zarobaczony. Weterynarz powiedział, ze kotek nie przeżyje, a gdy po 24 godzinach kot wyzdrowial - sprawdzał, czy nie przynieslismy innego... Nigdy więcej nie wezme kota od "dobrych pan", ani ze schroniska. Kot syna, wyciągniety z kałuzy był w lepszym stanie... 2010/06/14 21:43:09
Mocno zdołowały mnie niektóre komentarze tych wszystkich besserwisserów.
(Mam dwa szczęśliwe koty, ale nie uważam się za eksperta. Poza tym Anulina szuka domu dla kociąt i nie prosi nikogo o dobre rady.) Anulino, tejk yt izi! Jeszcze się taki nie urodził, co by każdemu dogodził. Nawet o kotach może być kontrowersyjnie, jak widać ;-)
Gość: mari, host-81-190-233-109.wroclaw.mm.pl
2010/06/18 21:34:20
czy zawsze musi byc cos czarne albo biale?? a to czego my sami nie wybieramy musi byc zawsze zle i bezdennie glupie??
nie wiem jak sie zachowuja wysterilizowane kotki, ale wszystkie wysterylizowane suczki ktore znam, maja urojone ciaze. Wiec moze chowajac kota jedynie w domu nie zawsze trzeba poddac go zabiegowi. znam zwierzaki, ktore zakonczyly swoje zycie spadajac z poreczy balkonowej na swiezo przyciety zywoplot, czy tez spadly z parapetu gdy w przeciagu zatrzasnelo sie za nimi okno i takie, ktore celowo same przez nie wyskakiwaly. znam takze takie koty i takie domy, ktore maja idealne warunki do tego aby kot byl "dochodzacym" domownikiem. znam koty, ktore mimo tego iz na co codzien nie sprawiaja zadnych klopotow,a ich zachowanie niczym nie podpada, rozlake lub zmiane miejsca pobytu okupuja drastyczna starta kg i ogolna apatia takze po powrocie... i oczywiscie odwrotnie. o przywleczonych i nabytych chorobach kazdy zna miliony historii... Nie ma jednego wlasciwego sposobu na wychowanie dziecka, nie ma tez jedynego sposobu na kota. Nie jestesmy w stanie uchronic zwierzaka przed wszelkim zlem, i na nawet kota mozna zaglaskac na smierc... tylko, ze nie znajac lub bagatelizujac czesto oczywiste zagrozenia i myslac w duchu poblazliwie o nawiedzonych "misjonarzach", nie ludzmy sie ze mamy czyste sumienia! Pozdrawiam wszystkich
Gość: jjj, astrasbourg-552-1-109-147.w92-148.abo.wanadoo.fr
2010/06/21 15:10:12
kastrowanie 12stotygodniowego kociaka? no brawo lasky. supermadrze.
anulina/ podczytuje cie od dawna, od przypadku do przypadku, ale dobrze, ze znow piszesz. pozdrawiam slonecznie
Gość: paula, staticline17170.toya.net.pl
2010/06/23 16:31:48
a ja uważam ze to wcale nie jest zabieranie miejsca kotom ze schroniska, bo to nie działa w taki prosty sposób, raczej bym powiedziała ze to jest własnie robienie miejsca kotom ze schroniska, gdyż ludzie którzy nawet nie myślą o zabraniu jakiegokolwiek zwierzecia skądkolwiek, częst sie decydują raczej z sympatii do osoby która chce kotki oddać niż do samego zwierzaka, i w ten właśnie sposób przechodzą do grupy osób które już zawsze będą chciały mieć kota( lub psa) i może i nie będą jeżdzic po kota do schroniska ale jak zobaczą przybłędę to nie bedą już miały oporu żeby przygarnąć,
tak przynajmniej było w przypadku mojej rodziny, ale u nas to piesek był |
|