|
Blog > Komentarze do wpisu
YYYYY
wybrałam numer opisany 'Y'. liczyłam na to, że jeśli nie odbierze to usłyszę pocztę i Y przedstawi się tam imieniem, i dodatkowo koniecznie nazwiskiem. wtedy problem z głowy, legitymowanie odpada niestety nie miał włączonej poczty. po kilku piiiiik usłyszałam znajome tii dii dii co oznaczało, iż abonent nie raczył odebrać. jesli oddzwoni to muszę mieć bajke. dobrą bajke zeby zechciał sie ze mną szybko spotkać. jestem jednak za szybka. zaplanuję robię i nie marnuję czasu na zbęde myslenie. o dzwoni. odbieram Y: cześć. dzwoniłaś ja: cześć... dzwoniłam... (za szybko zadzwoniłeś! dobra bajka nie jest jeszcze gotowa! ba! żadna bajka nie jest jeszcze gotowa!) Y: co tam? ja: aaaa tak sobie pomyślałam... (nieprawda oczywiście z tym myśleniem) że moglibyśmy... sie spotkać Y: super. teraz? ja: (no on musi mieć ful czasu skoro może sie ze mną spotkać natychmiast... na pewno siedzi na bezrobociu i odmierza czas pomiędzy kolejnymi wizytami w pośredniaku...) Y: jesteś tam? ja: jestem. jestem. to za 10 minut w (tutaj wymieniam małą knajpę nieopodal. jeśli zgodzi sie za 10 minut to mieszka gdzieś w pobliżu) Y: uda mi sie dojechać za jakieś 40 minut ja: (nie mieszka) docieram do punktu zbornego z bagażem w postaci żywego inwentarza tj dwójki dzieci w wieku 10 i 5 lat. rzucają sie na lody co gwarantuje ok 10 minut ciszy i spokoju. ja czekam na Y i obmyślam plan sytuacja idealna: Y wchodzi, kładzie na stoliku portfel (faceci często tak robią). portfel jest zdezelowany i podarty. dzieci trącają go niechcący. portfel spada na ziemię. w locie przez dziure wypada z niego dowód osobisty i toczy się prosto pod moje krzesło. schylam sie i w dwie sekundy dokonuję legitymacji sytuacja idealna ma to do siebie że nigdy nie chce sie przytrafic. nawet jeśli portfel będzie porwany to na 100% dowód osobisty Y nie ma formy kulistej. z toczenia więc nici sytuacja optymalna: przyjdzie Y. zadzwoni jego telefon. Y odbierze i przedstawi sie imieniem i nazwiskiem. tak. poczułam powiew optymizmu (pachniał pizzą którą piekli obok). tak. to może sie zdarzyć. ale ania, bądźże realistką... sytuacja rzeczywista: wchodzi Y Y: cześć ja: cześć Y: (spogląda na dzieci) jesteście Michał i Michalina? ja: (nie mówiłam mu o dzieciach, a juz na pewno o ich imionach!) dzieci: (mruczą 'dzień dobry' i potwierdzają skupione na układaniu puzzli, które dostały od kelnerki) Y: (ni z tego ni z owego) czytam twoje blogi. z ciachem przesadziłaś. w nazwisku nie mam s (wyjmuje dowód osobisty i mi podaje... nic nie widze ze stresu. dowód zlewa sie w rózowo-czarna palmę) ja: (spinam sie mocno niczym klamerka na swoim pierwszym praniu, a Y patrzy radośnie na całą czeredę obok tj na mnie wygłupioną i na dzieci zajęte puzlami) Y: dobra, co pijemy? sobota, 08 maja 2010, anulina
TrackBack
Komentarze
Gość: widz, 59-133-251-94.net.stream.pl
2010/05/08 12:00:01
Cena popularności, ale przynajmniej problem się sam rozwiązał :D
2010/05/08 14:28:58
I tak w najmniej oczekiwanych sytuacjach można się dowiedzieć o rzeszy czytelników ;D
Gość: krb, 212.180.173.16*
2010/05/08 14:38:49
Respekt, panie Y. Ech, o ile życie byłoby prostsze, gdyby obiekt moich westchnień też miał bloga...
Gość: doro, 91.197.149.14*
2010/05/08 22:11:40
oo dość! w takiej sytuacji to bym chyba musiała wywalić kielicha ;D ale z dziećmi u boku może to być trudniejsze w realizacji.. chyba że nie :D haha :)
2010/05/08 23:14:03
Rzeczywistość bywa czasem ciekawsza niż plany snute w głowie. Ależ się uśmiałam z pana Y. Ah te blogi, dobrze że są. Martwiące jest, że mam w nazwisku s, w dodatku sie powtarza, ehh.
Gość: b., cpe00183972d76b-cm001bd7aa8a42.cpe.net.cable.rogers.com
2010/05/09 15:02:37
hehe :) pisz dalej :)
Gość: iseut, chello089074133226.chello.pl
2010/05/09 17:20:51
a skąd wiedział, że prowadzisz bloga??:P
Gość: kuskus, host-81-190-237-226.wroclaw.mm.pl
2010/05/09 18:26:03
Anulina ale moglabys jakos to tak blizej? Co z domem, co z psem? jak tak po prostu odszedl skoro obydwoje byliscie w sobie zakochani;| chwila moment i meza nie masz a 2 dzieci:| co go na wojne wzieli...prosze wytlumacz.
Gość: barszczykowa, atg210.internetdsl.tpnet.pl
2010/05/10 13:01:18
to ja juz niewiem o co tu chodzi ;/ a gdzie mąż i kto to ten Y? no no no nie no :(
Gość: Asiadasia, 60-242-252-75.static.tpgi.com.au
2010/05/10 15:01:43
Powialo optymizmem...nareszcie: )
2010/05/12 18:16:04
ej Aska!
spokojnie a może Anulina własnie mądra jest pezecież go jeszcze nie zna przeszłam przez takie ponaglania i wiem jakie głupie jest takie gadanie
Gość: , pd95318a3.dip0.t-ipconnect.de
2010/05/12 18:47:38
..no wlasnie Anulinka, czytam Twojego bloga z przyjemnoscia juz od lat i zawsze sobie myslalam, ze ale fajne i udane z Was udane malzenstwo. A ostatnio to jestem tylko w szoku. Nie moglam uwierzyc, ze taki fajny zwiazek mogl sie rozpasc. To o co chodzi na tym swiecie? nie ma juz milosci? facet sie nie wyszalal i odszedl ? czy co?? wyjasnij :)
2010/05/14 21:33:34
A to musieli chłopa na wojnę brać żeby go nie było? Rozwiodła się i tyle.
Gość: kuskus, host-81-190-237-226.wroclaw.mm.pl
2010/05/16 13:20:58
ludzie nie rozwodza sie od tak, zadam wyjasnienia tej tajemnicy, czemu taki koles odszedl od niej skoro byl tak za nia[albo zginal], i dlaczego to ona sie wprowadzila!!!
Zadam wyjasniej.
Gość: czytelniczka, static-87-105-212-17.ssp.dialog.net.pl
2010/05/17 00:36:29
Wy kobietki to jakiś opózniony zapłon macie prawdę mówiąc...Anulina chyba bodajże już od roku jest sama(nie wiem,nie wnikam) a gdy pisze,że się z kimś umówiła, raptem ''żądacie wyjaśnień'' bądż dopytujecie o nieistotne już sprawy.Od ,jak przekupy wioskowe,fuj.
Gość: sisi, tmo-107-8.customers.d1-online.com
2010/05/18 00:13:40
no dyskusja rozgorzala juz na calego i pewnie temat bedzie powracal jak bumerang jezeli nie zostanie uchylony rabek tajemnicy. z drugiej jednak strony trzeba uszanowac uczucia autorki,moze kiedys napisze.. :)
|
|